(1)
Brand X
W
latach osiemdziesiątych, gdy piosenki Collinsa zdobywały szczyty list
przebojów, a sam Phil miał status bardzo popularnego wokalisty, jego główny
muzyczny talent - gra na perkusji - został nieco zepchnięty na drugi plan. Kiedy
„Sussudio”, „Groovy Kind Of Love”, czy „Another Day In Paradise” szturmowały
zestawienia najlepiej sprzedających się singli mało kto pamiętał, że Collins
jest wirtuozem bębnów, wszechstronnym perkusistą radzącym sobie nawet w tak
zawiłej stylistyce, jaką jest jazz- rock.
Wśród
ulubionych wykonawców Phila i inspiracji, do których się przyznawał, znajduje
się wielu artystów jazzowych i jazz-rockowych. Perkusista wielokrotnie
opowiadał, że już w dzieciństwie przepadał za jazzowymi Big Bandami. Jednym z
pierwszych jego idoli i wzorów był wybitny jazzowy perkusista Buddy Rich. W
latach siedemdziesiątych, bliski był mu też nurt zwany fusion, czyli połączenie
rocka i jazzu, który przeżywał wówczas swoje wielkie chwile. Z tej grupy
artystów cenił przede wszystkim Mahavishnu Orchestra i Weather Report.
Dokonania tego pierwszego zespołu miały podobno spory wpływ na styl gry
Collinsa w początkowym genesisowym okresie.
W
latach siedemdziesiątych nurt fusion prawdopodobnie był dla Phila bliższy niż
rock progresywny, z którym utożsamiano Genesis. Perkusista ceniący
spontaniczność, żywiołowość i pełne, emocjonalne popisy instrumentalne szukał w
muzyce rockowej wolności. Genesis nie zawsze mógł mu ją dać. Gdy w Collinsie
coraz wyraźniej kształtował się pogląd, że muzyka jego zespołu jest zbyt
przemyślana i poukładana, na horyzoncie pojawił się nowy projekt - Brand X.
Perkusista zasilił jego szeregi w kwietniu 1975 roku.
Początki
Brand X
sięgają 1974 roku. Basista
Percy Jones i jego sąsiad grający na klawiszach
Robin Lumley postanowili założyć zespół grający soul i funky w stylu The
Avarage White Band. W pierwszym składzie nowego projektu znalazł się też
gitarzysta
John Goodsall, a także
Phil Spinelli (śpiewający perkusjonista),
John Dillon (perkusista) i dodatkowy
gitarzysta rytmiczny
Pete Bonus.
Kapelą zainteresowała się wytwórnia
Island i
to wczesne wcielenie Brand X w lutym 1975 roku dokonało pierwszych
nagrań. Tamten repertuar nie doczekał publikacji, gdyż zespół
doszedł do wniosku, że utwory były mało oryginalne. Wtedy też nastąpiła zmiana
muzycznego kierunku i roszady personalne. Grupa pożegnała się z klimatami soul
i funky, na rzecz jazz - rocka, a skład opuścili Spinelli i Dillon.
Ich następcą miał zostać
Bill Bruford, który nawet uczestniczył w kilku wspólnych próbach. Ostatecznie
jednak nie zaangażował się wówczas w działalność Brand X.
Proponowaliśmy pracę Brufordowi, ale on odrzucił ofertę, bo grał wtedy
z Gong - tłumaczył Percy Jones. -
Wówczas
Danny Wilding polecił nam Phila Collinsa. Wiedziałem co to jest Genesis, ale
nie wiedziałem, jaką rolę pełnił tam Phil. Collins przyszedł do nas i byliśmy
naprawdę pod wrażeniem. On także polubił to, co robiliśmy i zdecydował się
zostać.
Brand
X w nowym składzie rozpoczął kolejny proces komponowania muzyki, zupełnie
rezygnując ze swoich pierwszych wokalno - instrumentalnych nagrań, i w
konsekwencji tracąc zaufanie i kontrakt z Island Record
.
Mnie więcej w tym samym czasie wszyscy członkowie grupy udzielali się także
jako muzycy sesyjni. Latem 1975 roku Lumley, Jones, Goodsall i Collins
uczestniczyli w sesji nagraniowej płyty Eddie’ego Howella „
The Eddie
Howell Gramophone Record”. Producentem tamtych nagrań był Robin Lumley, który
często podejmował się prac producenta dla studia Trident w Londynie. Od
gościnnych nagrań nie stronił przede wszystkim basista Percy Jones, który razem
z Collinsem, nagrywał dla Briana Eno („Another Green World”) i Steve’a Hacketta
(„Voyage Of Acolyte”).
Debiutancki
album Brand X zatytułowany „Unorthodox Behaviour” powstał w połowie 1975 roku.
Zespół nagrał siedem jazz - rockowych instrumentalnych utworów, które powstały w
wyniku jamów. To właśnie wspólne spontaniczne granie, było podstawą
działalności zespołu. Brand X, jak wspominają jego ówcześni członkowie, miał
przede wszystkim przynosić frajdę z grania. To była główna motywacja. Grupa
nie miała wielkich planów podbijania świata. Brand X to była świetna zabawa - podsumowywał
Phil.
Debiutanckich nagrań
dokonano w Trident Studios jesienią ’75. Mniej więcej w tym samym czasie
Genesis na innym piętrze tego samego budynku nagrywali „A Trick Of The Tail”.
Collins bardzo umiejętnie podzielił czas i siły między oba zespoły.
Między
studiami Brand X i Genesis kursował do tego stopnia sprytnie, że Steve Hackett
długo nie miał pojęcia o tym, że jego zespołowy kolega pracuje na dwa fronty. Zdałem sobie sprawę, że Phil kursuje między
dwoma zespołami dopiero, kiedy wpadłem na korytarzu na chłopaków z Brand X - przyznał
Hackett. - Powiedzieli mi, że Phil jest u
nich, piętro niżej. Odpowiedziałem tylko: Doprawdy? Myślałem, że pracuje z
nami.
Hackett,
Banks i Rutherford nie mieli jednak do Phila pretensji. Skoro nie zaniedbywał
nagrań z Genesis, to nie widzieli problemu w tym, że spełnia swoje jazzowe
zachcianki w innej grupie. Nie mieli mi
tego za złe - zapewniał perkusista. - Sądzę,
że wszyscy w zespole wiedzieli, że potrzebuję grać trochę więcej. Mogłem też
przenieść jakieś ciekawe wpływy do naszej muzyki, co było przecież fajną
sprawą.
O
ile prace kompozytorskie i nagraniowe Brand X dało się pogodzić z intensywną
działalnością Genesis, o tyle większe trasy koncertowe nie wchodziły w grę.
Brand X po raz pierwszy zaprezentował się publiczności na żywo w grudniu 1975 roku
jeszcze przed premierą płyty. Później zespół koncertował raczej sporadycznie.
„Unorthodox
Behaviour” trafił do sklepów stosunkowo późno, bo dopiero pół roku po dokonaniu
nagrań, czyli w lipcu 1976 roku
.
Longplej odniósł spory sukces. W szybkim tempie rozeszło się ponad sto tysięcy
egzemplarzy, co w klasyfikacji płyt jazzowych i fusion jest wynikiem godnym
podziwu. Ciepło o „Unorthodox Behaviour” wypowiadali się też krytycy muzyczni.
Brand X właściwie z marszu stał się dużą siłą na jazz-rockowej scenie.
Drugi
album „Moroccon Roll” ukazał się w kwietniu ’77. Tytuł stanowił tu zabawny
kierunkowskaz, gdyż fonetyczne brzmienie zwrotu moroccon roll brzmi bardzo
podobnie do „more rock and roll”. Czy na drugiej płycie jest więcej rock and
rolla? Być może odrobinę. Za to na pewno po raz pierwszy pojawił się tu utwór z
wokalem. W kawałku „Sun In The
Night” Collins zaśpiewał w jakimś azjatyckim języku dwa nieco psychodeliczne
wersy: Sun in the night, Everyone is
together, Ascending into the heavens, Life is forever.
“Moroccon
Roll” także spotkał się z dużym zainteresowaniem publiczności i dotarł do trzydziestej
siódmej pozycji brytyjskiego zestawienia najlepiej sprzedających się albumów.
Grupa zagrała też kilkanaście koncertów promocyjnych (Anglia, Francja, USA).
W
1977 i 1978 roku możliwości czasowe Phila były mocno ograniczone. W każdym roku
nagrywał album i ruszał w trasę koncertową z Genesis, poza tym sytuacja w domu
rodzinnym była już wówczas napięta. Brand X miał status zadania dodatkowego,
które w obliczu przeładowanego kalendarza musiało pójść w odstawkę. W czasie,
kiedy perkusista koncertował ze swoim pierwszym zespołem promując płytę „...and
then there where three...”, Brand X przygotowali trzeci studyjny album
„Masques”, na którym perkusyjną robotę wykonał Chuck Bergi.
Nie
był to jednak definitywny koniec Collinsa w Brand X. Phil nagrał z
jazz-rockowcami jeszcze dwie płyty. Pierwsza z nich „Product”, trafiła do
słuchaczy we wrześniu 1979 roku. W tym przypadku zespół wyraźnie celował w radiowy przebój, bo na krążek trafiły trzy utwory wokalno -
instrumentalne. Dwa z nich - „Don’t Make Me Waves” i „Soho”- są raczej
regularnymi rockowymi piosenkami z elementami fusion, niż zwariowanymi
jazzowymi odjazdami.
Zespołem
wówczas nieco bardziej zainteresowały się media. Brand X wystąpił nawet w programie
telewizyjnym „Old Gray Whistle Test”. O grupie mówiło się „ten drugi zespół
Collinsa”. Ten nieformalny
szyld nie mógł dziwić, bo Phil w 1979 roku stał się wokalistą znanym na szeroką
skalę za sprawą genesisowego przeboju „Follow You, Follow Me”. Siłą rzeczy
każda grupa posiadająca Collinsa w składzie musiała być traktowana jako boczny
projekt Genesis.
Phil w czasie
pracy nad „Product” chyba trochę nieświadomie kładł podwaliny pod karierę
solową. Na potrzeby jednej kompozycji z tego albumu - „Wal To Wal”- po raz
pierwszy skorzystał z usług automatu perkusyjnego, urządzenia, którego tak
chętnie miał używać w przyszłości. Poza tym część pomysłów zarejestrował na
domowym magnetofonie ośmiościeżkowym. Podobnie miał postępować nagrywając
większość solowych albumów.
Najsłynniejszym
utworem z albumu „Product” pozostaje chyba „And So To F”, wspaniały dowód na
to, że jazz -rockowa kompozycja także może brzmieć przebojowo. Collins miał duży
sentyment do tego tematu i wracał do niego nawet jeszcze podczas solowych
koncertów w latach osiemdziesiątych.
Perkusista
zaznaczył swoją obecność jeszcze na piątym studyjnym krążku Brand X - „Do They
Hurt”. Jest tam współautorem jednej kompozycji „Triumphant Limp”. W tym utworze,
jak i „Voidarama” zagrał na bębnach. Resztę spraw perkusyjnych załatwił tam
Michael Clarke. To był już rok 1980, Phil stał więc u progu kariery solowej.
Niespełna rok po premierze „Do They Hurt” miał na koncie przebojowy,
debiutancki longplej.
Brand
X zawiesił działalność w 1980 roku. Później na rynek trafiło kilka
składankowych płyt podsumowujących interesujący dorobek grupy. Panowie Goodsall
i Jones reaktywowali szyld w latach dziewięćdziesiątych.